Foch!

A co!  Strzele se focha!
O takiego, a co:

źródło: http://zszywka.pl/p/foch-p-314608.html

Wiecie jak mnie ta moja przyjaciółka epi wkurza!

No powiedzcie! Nie wkurzało by was takie zwalanie z nóg dosłownie? Jeszcze w środę zrzucałam wujkowi Andrzejowi czapkę z głowy zamiast grzecznie jeździć na koniku  a już w czwartek wieczorem mnie strzeliło. Już po południu byłam nieswoja, nie nosiło mnie, potrafiłam siedzieć i słuchać bajeczkę…

W końcu się przegrzało w tej mojej główce..
Tak jak dałam moim kochanym rodzicom w kość z nocnymi balami ( tak tak trenowałam do andrzejek) tak dziś już przespałam nockę prawię całą. Co prawda wytrzęśli mnie w aucie, bo po jakichś doktorach na noc mnie wozili, i się zdrzemnęłam po drodze a potem zasnęłam koło 2 ale za to spałam do 9! No nie mogą narzekać, że nie mogli spać 🙂
Ale za to marudzą, że nie chcę już jeść buźką. Znów zapomniałam jak to się robi. Ale wiem, że mi nie odpuszczą kurcze…
W sumie jak mi przestanie w tej główce się przestawiać obiecuję, że znów stanę na nóżki i będę pełna wigoru i werwy! I będę jeść!

Niby nie jestem chora, w sensie nie mam infekcji.
Byliśmy wczoraj u pani dr pulmonolog ( to taki lekarz od oddychania) i ona robiła mi halo halo i słuchała moje plecki i klatę. I nie jest jakoś tragicznie. Co prawda wymyśliła sobie, że będą mi teraz robić inhalacje dwa razy dziennie  aż z 3 leków. Najpierw jeden, potem przerwa, potem 2 potem znów przerwa, i potem 3. I jak i inni duży nacisk kładła na fizjoterapię, tzn. że mają mnie oklepywać, uczyć dmuchać, oddychać. Jak trzeba porządnie za mnie tą całą wydzielinę tym strasznym warkotem ( czyt. ssakiem) wydobyć. No i pilnować co bym chora nie była!
Bo chodzi głównie o to żebym nie musiała mieć takiej maszynki co pomaga oddychać! Zwłaszcza jak jestem chora albo w nocy. Jeszcze mi tego brakuje. Ale Pani dr się cieszy bo całkiem im nieźle idzie i na razie to co robią wystarcza!
I wiecie co najgorsze coś o badaniach krwi mówiła. Jakieś testy trzeba powtórzyć czy coś. Mama mówiła, że to takie badania żeby sprawdzić czy nadal jestem uczulona tylko na to co byłam czy może już nie, a może na coś innego. Więc znów będą mnie kuć! A już tak fajnie było  ostatnio. Trochę spokoju. Nawet ciocia Gosia w przychodni się już „stęskniła” i pytała kiedy przyjdziemy na gik. Oni wszyscy chyba poszaleli! Ja nie chce!!!

Tak czy inaczej idę spać! Bo chyba albo ta aura tak na mnie działa dziwnie albo nie wiem co się ze mną dzieje. Pewnie nic szczególnego tylko po prostu  moja kochana przyjaciółka nie lubi próżni. Dała mi parę fajnych dni teraz chce o sobie przypomnieć. Ale mam nadzieję, że od jutra będzie już lepiej! 😉
Wkurza mnie to bardzo no ale cóż taki lajf, karma czy klimat! 🙂

Trzymajcie się i szykujcie na śnieg!
Podobno już gdzieś tam w Polsce pada!