Komunikacja czyli nie mogę się dogadać ze starymi ;-)

Komunikacja a raczej jej brak ostatnimi czasy spędza mi nie tylko sen z powiek ale i dezorganizuje całe nasze rodzinne życie.

Coś mi jest! Ale co? Ja nie wiem, nie umiem tego określić, nazwać, więc rodzice nie wiedzą jak mi pomóc… Można tylko zgadywać… Ja mam tyko płacz i krzyk to się drę, wrzeszczę. Oj a potrafię.  Klaudię, moją małą sąsiadkę, o 3 nad ranem potrafię bez problemu obudzić. Sorki Klaudia no ale boli no coś mnie boli… może ciało, może dusza? Nie wiem… Jest mi z tym strasznie źle. Chce się bawić nie idzie. Chce spać nie idzie. Nachodzi mnie taki „ból” i zaczyna krzyczeć… czasami aż tak że rodzicom się oberwie. A to w mamę zęby wtopię a to w tatę kopa zrobię. Nic dziwnego, że i oni się wkurzają.
Na dodatek chciałabym wszędzie być. Sama siedzieć, sama wstać, sama na kolankach przejść do drugiego pokoju a tu nie idzie znów. To mnie dodatkowo wkurza chyba.

Mówię wam jest kijowo. Nie chcę ale nie umiem inaczej. Już pokazali mnie rożnym doktorom. Różne teorie. Leki. Cuda. A tu nadal kiszka.
Wszyscy zwalają na centrale. Jak centrala zepsuta to i reszta do kitu…
Mówię wam dolina!!
Aaaaaaaaaaaaaaa

A Wam mam nadzieje lepiej idzie co?