Było blisko….ale jestem…

Był maj,
był czerwiec,
jest lipiec…

Trochę mnie tu nie było.
Trochę musiałam odpocząć.
Kto śledzi mojego FB ten wie że było bardzo źle.
Coś ciągneło mnie na drugą stronę..
Moje choróbki męczą, i to bardzo.
W maju chyba już trochę sił mi zabrakło…
ale dzięki pomocy wielu osób, maszyn, leków odpoczęłam, nabrałam sił i jestem.
Jeszcze tyle przede mną.
Mam tylko sześć lat ( te 2 miesiące w tą czy drugą).
A przede mną jeszcze cały świat.

Korzystam ile mogę, ile daje mi zdrówko, siły, pogoda .
Są wakacje więc czas biegnie troche inaczej.
Choć żadne z nas tych wakacji w tym roku tak naprawdę jeszcze nie czuje.
Jest pozornie spokojniej.
Inne obowiązki, inni ludzie a drzwi się nie zamykają.
A to jeździmy na spacery, odwiedzamy znajomych, przyjmujemy gości, pieczemy, gotujemy przyjęcia wydajemy.
Najlepsze są weekendy, kiedy wszyscy jesteśmy razem.
Czekamy z utęsknieniem na te dni kiedy możemy się sobą poprostu cieszyć.

Jednym słowem korzystamy z życia ile się da 😉
..mocniej, prawdziwiej, bardziej…

Nabieramy sił na dalszą walkę.