Dzień dobry !

„Jest jest brawo kochanie!!” – krzyczy mama. „Udało się!”
Dzieńdoberek!!
No zrobiłam siusiu, też mi nowość,  udało się. Jak chce to robię.
No fakt czekała z jakimś pojemnikiem znów. I tak co 2 dzień.
No ale  nie wsadzała dziś mi rurki tam.  Czasami trzeba wiem ale to baraardzo złe. Boli
i w ogóle. Kto by lubił. Mama też nie lubi tego robić więc leżymy tak czasami
długo i czekamy na te kropelki. No trzeba trzymać rękę na plusie. Pilnować. Coś
tam się pojawiło ostatnio i rodzice się denerwują i sprawdzają. Tata ma dziś
misje od rana. Najpierw zawiezie siuśki do Pani Doroty. Pani Dorota pod
mikroskopem wszystko sprawdzi bo nie zawsze wystarczy sprawdzić w domu. Potem
musi zawieść nowe orzeczenie do jakiegoś OPS czy coś. Potem jeszcze mama cos o
jakimś NFZ truje bo się jakaś karta na pieluchy skończyła. Wiecie dopłacają do
2 pieluch dziennie. Oni chyba nie wiedzą, że ja zasikam takich pieluch i 12
dziennie. Tata to musi ich chyba uświadomić, ze jest inaczej;-p
Leki, leki, wody, mleki….
No dobra teraz niech mi bajki włączą bo się zmęczyłam tym
siuraniem. Nie??? Znów coś? Opatrunek? Nieeeeeeeeeeee… Nie lubię. Oj jak ja nie
lubię. Nie lubię jak mi cos robią przy tej mojej rurce w brzuchu. Boli. Nawet
jak mi jeść dają. A ciągle cos dają. O 7 leki, o 7:30 „mleko”, o 8 leki, o 9:30
herbatkę pokrzywową z żurawiną i leki, o 11 „mleko” i leki, o 12:30 wodę i
leki, o 14 „mleko” i leki, o 15:30 herbatkę i leki, o 17 „mleko” i leki, o
18:30 woda …. I tak zgadliście leki, o 20 leki i „mleko”, o 22 „mleko” i leki,
o 24 leki. O i mam przerwę w końcu. Normalnie czasami mnie trafia. No ile
można. No ale fakt trzeba. Jak Pilnują ile pije, ważą te pieluchy, pilnują ile
wydalam to czuje się fajnie. No ale roboty troszkę jest. Jakieś masaże, przychodzą
rehabilitanci, zaraz zacznie się znów szkoła, co 2- 3 dzień walka z kupą,
inhalacje, klepanie i inne cuda. A jeszcze jak się coś dzieje? Np. odwiedza mnie pani Epi….

  

A jeszcze do tego trzeba dorzucić zwykłą prozę
dnia jakieś pranie, mycie naczyń czy zwykły obiad.  A przecież mama siedzi w domu i nic nie robi ;-p Nic dziwnego, ze
czasami pada przed ta 24 i tata pompę musiał się nauczyć obsługiwać ;-p No w
końcu mój rycerz nie? Rycerze wszystko potrafią. No właśnie jeszcze się bawić
muszą ze mną. A to też nie łatwe. Np. czytanie
cały dzień w kółko jednej i tej samej książeczki. Albo zabawa w „zabieg”
albo „piknik” albo w „kasę”. I tak non stop przez pół dnia. I nie może być za
każdym razem inaczej. Jeden scenariusz i już.

W sumie  teraz na topie jest Peppa w sklepie no ale zdjęcia brak
Muszę mamę namówić co by Wam pokazała kiedyś taki nasz
dzień. No ale nie wiem czy będzie zadowolona jak jeszcze każe jej zdjęcia robić
przy wszystkim.
Dobra włączyli bajki. Niech se to śniadanie zjedzą. Chyba
nic nie będę chciała. Ale niech oni tez nic nie chcą.
Przykładu nie bierzcie. Wiemy, że to mało wychowawcze.