Latka lecą, czas ucieka…

…. a ja piękna i młoda. hihih

Jak ten czas leci, biegnie nieustraszony.
Mija prawie rok od chyba najgorszych chwil w moim życiu.
Rodzice chodzą jacyś zamyśleni czasami. Zwłaszcza jak mam gorszy dzień. Jak mnie przetelepie czy mam „focha” na życie, albo zaczynam dużo spać. Ciocia Ela mówi, ze już zawsze będą mieli tam z tyłu głowy ten straszny czas. Zwłaszcza w rocznice.

Mamo, Tato nie martwcie się jestem i nigdzie się nie wybieram!
Przecież wiecie już co robić.
Dzielnie znosimy codzienne cewnikowanie, nawadnianie, bilansu płynów pilnowanie. Dajemy radę koleżankę epi ogarnąć. Amoniaki w ryzach. Jedzenie dostosowane. Leki dobrane. Pan doktor chwali. A jak nawet będzie gorzej to jestem w dobrych rękach. I na pewno zawsze znajdziecie kogoś kto Wam pomoże. To czego chcieć więcej?

Nie martwcie się nauczę się dbać o siebie. Muszę nie?! Może trochę później niż prędzej ale jakoś się ograne. Przecież robicie wszystko żeby tak było. Nie wybiegajcie za daleko w przyszłość przecież wiecie – tu i teraz najważniejsze. Co ma być i tak będzie. Jesteśmy razem! Nie ważne jak długo. Ważne, że jesteśmy!
A teraz no już uśmiech i do przodu.
Niedługo Wakacje!

Wasza Lilijka