Być…

Mama mówi, że coś was zaniedbuje na blogu.

No ale co ja poradzę. 
Doby mi nie starcza. 
Pomimo, że potrafię nie spać po 48h to nie ma czasu.  
Bo ja zajęta kobieta jestem. 
Jak nie leże pod tymi wszystkimi cudami techniki, które dają mi życie, jak nie jeżdżę po tych wszystkich dochtorach, jak nie ćwicze, masuje się i „uczę” to poprostu jestem dzieckiem. 
Zwłaszcza kiedy czuję się doskonale i jestem w pełni sił! Oglądam bajeczki, bawię się ciastoliną ( mama już ma czasami serdecznie dość, a ja jak się ufiksuję to non stop ;-p), lalkami, klockami, autkami, misiami, ciągnę za ogon koty, wypaćkam jednym zamachem mamie cały krem… tak poprostu, po dzieciowemu. 

Mały miks moich dobrych chwil. fot. LiliannaWaleczna

 Tylko nie wiem czemu mama czasem płacze i się uśmiecha, albo siedzą z tatą i się na mnie gapią jak tak leże jak na plaży, wywijam nogami i  oglądam baje. Mówią, że to ze szczęścia. Że cieszą się chwilą. Życiem. Moim życiem.
Mówią, że są wdzięczni… za życie. Za każdy dzień. Fakt staramy się cała rodzinką celebrować to życie, nie brać nic za pewnik. Zwłaszcza życia. Wiemy, że może nam być zabrane w każdej chwili. Cieszymy się z siebie jak tylko możemy… Dlatego jutro jak otworzycie oczy i  zanim wstaniecie, pomyślcie proszę jaki wspaniałym darem jest być zdrowym, żyć, cieszyć się, myśleć, kochać, być!  

Zdrówka kochani!

No i wybaczcie, że rzadko piszę… wpadajcie na facebooka i instagrama mama częściej śle wieści w świat co u mnie. ;-p hihih Choć i tak nie tak często jakby chciała…. nie da się ukryć ręce ma dwie a zadań milion.

Ściskam
Wasza Lilijka