Niemoc


Dzisiaj nie będzie pięknego zdjęciowego postu o ogniskach, szkole czy zupach. 
Nie będzie fajnie i optymistycznie
Nie będzie pięknych zdjęć.
Bo ten tydzień kompletnie taki nie był.
Ten tydzień był długi i trudny.
Deszczowy. Wietrzny i napadowy.
Męczący.
Jęczący.
A może infekcja a może pogoda a może coś. No ale co?

Nieprzespane noce. 
Ból.
Zwalniające serce.
Wyjący pulsoksymetr. 
Warczący ssak. 
Piszczący koncentrator. 
Takie dni i noce.
Tak po prostu.
Chyba po to żeby nie zakrztusić się radością i szczęściem. 
Choć suma sumarum narzekać nie powinniśmy ale chyba tak trochę przyzwyczailiśmy się do dobrego.
Bo do tego naprawdę łatwo się przyzwyczaić.
Mieliśmy nadzieje, że przyjdzie jesień i przejdzie gładko. Damy radę. Będzie stabilnie.
No ale nie jest…
Trzymajcie kciuki mocno.
Za nas.
Za Lili najbardziej.
Ale i nam kciuki się przydadzą.
Po takich dobrych dniach te złe bolą chyba mocniej niż kiedyś kiedy tylko takie dni znaliśmy…
To se ponarzekałam.
Tak potrafię, naprawdę 😉
Jestem tylko człowiekiem.

A teraz idę wyrzucić śmieci.
Zrobię sobie 3 minutowy spacer.
Dobrze mi zrobi.
Czasem trzeba…

Mama Aga
Nelka jak balsam na suchą skórę. W trudnych chwilach pomaga jak nikt inny.