Po tatowemu: Part 1

 

Choroba Lilianny jest.  I będzie. Wiem.

Są dni kiedy myślimy, że umiemy z nią walczyć.

Są też takie dni kiedy to ona z nami wygrywa.

Po prostu uczymy się z nią żyć.

Lilki życie wspierają różne rurki, pompy i całe miliony różnych sprzętów, rzesze ludzi od lekarzy, pielęgniarek i fizjoterapeutów po różnej maści innych specjalistów.

Lilki, nasze, życie jest jakie jest.

Ale jest. Jest nasze.

Tyle w temacie.

Lepiej napić się „kakauka”.

Od taty najlepsze.

No dobra i wyspać się.

Miłego dnia.