Jak nie zwariować. Endorfiny.

 

Tak jak dzisiaj mi się nie chce to po prostu jest nie do opisania! . Słońce tak pięknie świeci. Normalnie wiosna. I w sumie gdyby nie to, że Lilka chora a Maciej w Wielkim Mieście to może bym wstała i poszła biegać?!  No i to -14. Tylko, że mi się taaak nie chce. Często tak mam ;-p A ty?? Ale wtedy przypominam sobie jak fajnie jest po. Jak już pobiegam czy poćwiczę albo zwyczajnie pospaceruje jest łatwiej. Tak to kolejny sposób na to jak nie zwariować!  Endorfiny!

Endorfiny to hormony szczęścia – odpowiadają za lepsze samopoczucie, uczucie przyjemności i dodają energii.

Ekstra tylko skąd je brać?

W naturalnych warunkach produkuje je każdy z nas. Wytwarzane są w przysadce mózgowej i rdzeniu kręgowym. Są endogennymi opioidami. Potrafią działać cuda:)

I całkiem prosto można naszym organizmom pomóc podnieść ich poziom w organizmie. Oto one:

Ta czarna kropka przed nami to tata. Kiedyś go dogonimy. Fajnie się biega samemu ale razem też jest wesoło!

Aktywność fizyczna. Kiedy mieszkaliśmy w mieście uwielbiałam biegać wczesnym rankiem. Raz, że najczęściej tylko wtedy mogłam, dwa ta cisza i spokój która panuje o poranku działa jak balsam. A już najfajniej było w niedzielę rano. Fajnie biegało się z sąsiadką bo wtedy miałyśmy najczęściej najzwyczajniej czas na plotki. Czekam na wyższe temperatury i wracam do produkcji hormonów szczęścia w ten sposób. Choć świetnie czuję się biegając w niskich temperaturach takie jak dziś przerażają. Ja nie wiem co roku mówię, że zainwestuje w odpowiednią garderobę ale jakoś zawsze nie wychodzi. Teraz najcześciej jednak wspieram się innymi metodami. Ale też wtedy gdy Lilka ma trudniejsze chwile i nie mogę wyjść z domu. Musze być blisko. I wtedy fajnie sprawdza się rower stacjonarny.  Polecam również trening z piłką ( podkradam Lilce tą taką rehabilitacyjną;-p). Super są też te dni kiedy jedziemy z Lilką na rehabilitacje na basenie.  Wtedy najlepiej czuję, że mam mięśnie. Ale pracę w ogródku też tu dopisuję.

Co mi to daje? Endorfiny! Spokój. Oderwanie się od wszystkiego.  Siły! Chwilę, kiedy nikt niczego ode mnie nie chce! Chyba dla tego jednak bieganie najfajniejsze. Wkładam buty na nogi, słuchawki w uszy i w pole! I choćby miało to być 15 minut daje wiele! I to nie jest bieganie wyczynowe. To mój rytm, moje tempo. Na olimpiadę nie pojadę ale swoje wygrywam. Tylko czasem, a nawet często, muszę najpierw z sobą powalczyć niestety. Zwłaszcza zimą.

I jak tu nie odpoczywać?

Bo wiem, że są też inne metody na podniesienie poziomu endorfin.

Taniec – pobudza zmysły i mózg, który wytwarza endorfiny pod wpływem ruchu. To w sumie aktywność fizyczna ale ma trochę więcej „plusów dodatnich”. Kiedy tańczymy zwłaszcza z kimś  dzięki przyjaznemu dotykowi, oprócz endorfin wydzielają się oksytocyna, serotonina, dopamina. Muzyka także oddziałuje na nasze mózgi. Dzięki niej czujemy się szczęśliwi i nastawieni pozytywnie do świata. Taniec dodatkowo pomaga w odchudzaniu i akceptacji własnego ciała. Czasami z Lilką włączamy muzyczkę na cały regulator i szalejemy. Tak jak nas muzyka niesie. Znaczy się tańczymy.  Kto to widział niech sobie lepiej nie przypomina teraz ;-p

Seks. Podczas aktu płciowego w naszych mózgach dzieje się magia.  Hormony szczęścia działają na nas pozytywnie i są naturalnym antydepresantem. I choć to sprawa, która bardzo często spada zupełnie na dalszy plan w rodzinach z niepełnosprawnym dzieckiem może warto o tym pamiętać i pielęgnować? Nie tylko ze względu na endorfiny. Ale to kiedyś…

Prysznic. Najlepiej raz zimny, a raz ciepły bo pobudza krążenie oraz dotlenia mózg. Przyczyni się nie tylko do lepszej pracy mózgu, ale i dobrej kondycji ciała. Cellulity i te sprawy na przykład. Dobrze jest zawsze zakończyć kąpiel takim zimnym prysznicem. Kiedyś nie lubiłam. Raczej wolałam się gotować w wrzątku. Teraz szukam odwagi na kąpiel w jeziorze nie koniecznie latem.

śmiech + wspólne głupotki = endorfiny

 

Śmiech – Dobry kabaret, komedia zawsze w cenie. Dobre towarzystwo. Gilgotki ( to uwielbia zwłaszcza Lilka). To wszystko wywołuje uśmiech na twarzy i pobudza endorfiny. Ostatnio popłakałam się prawie ze śmiechu oglądając to KLIK .

Twarz. Takie proste a jak skuteczne. Rozluźnij czoło, tak aby zniknęły zmarszczki i rozciągnij brwi. Odpręż się. Postaraj się przez dłuższy czas utrzymać gładkie czoło, ponieważ jest to sygnał do mózgu, że jesteś odprężony.  A jak połączysz to z Medytacją/ treningiem autogennym sukces jest murowany. I nie wpływa na dodatkowe kilogramy.

No i te gorzej wpływające na figurę:

Banan. Śledź. Owsianka.  Zawierają magnez, witaminę B, kwasy tłuszczowe omega-3 i inne substancje pobudzające organizm do produkcji endorfin. Owsianka zawiera węglowodany złożone, które przyczyniają się do podniesienia cukru we krwi i dodają energii, a jednocześnie poprawiają nastrój. Ale nie ma jak  Czekolada – podobno po zjedzeniu kawałka (nie koniecznie zaraz całej tabliczki) w naszym mózgu pobudzają się endorfiny. Przeciwdziała depresji i pobudza hormony szczęścia.

 

I oczywiście co najważniejsze. Umiar. Złoty środek. Wszytko w naszych granicach. Nic na siłę. Wszytko musi dawać nam komfort. Wszystko uzależnione jest od naszego stanu zdrowia. No i lepiej dawkować endorfiny małymi dawkami ale regularnie.

To co wy wybieracie na dziś? Albo jakie macie swoje patenty na podniesienie poziomu endorfin?

Jak tylko Lilka wstanie idziemy tańcować. A potem może smażone banany?

Pięknego niedzielnego popołudnia!

 


 

 O innych patentach na to jak nie zwariować możecie poczytać:
 

5 odpowiedzi do “Jak nie zwariować. Endorfiny.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *