Hallo Wiosno gdzie jesteś?

Oj w tym tygodniu to już zupełnie zaklinanie wiosny nam nie wyszło. Serdecznie przepraszamy. Staraliśmy się, planowaliśmy ale nie wyszło ;-p  Taki mamy klimat. Ale chyba nas więcej było co?? Bo mamy znowu zimę. ( Tak wiem, że wiosna jeszcze nie oficjalnie ale po poprzednim tygodniu to by sie już chciało!) Dzisiaj u nas – 7. A my tak bardzo bardzo byśmy w tym roku chcieli już ciepełka. No nie ma co trzeba tą wiosnę zaklinać i wołać.  Hallo Wiosno!!! Dawaj! Czekamy!!

Pomimo mrozu umyłam dziś u Lilki w pokoiku szybko okno. Słońce pięknie grzało to się skusiłam. Trochę wysiłku fizycznego i będzie łatwiej poukładać wszystko w głowie. W Tesco znalazłam fajne wiosenne żelowe ozdoby na okno, dzięki którym słońce maluje w Lili pokoju piękne refleksy. Lilka zachwycona! Mamy w pokoiku trochę wiosny. Choć chciałoby się więcej.

W ogóle ten tydzień jakoś nam nie wyszedł.

Jedno sypało się za drugim. Przede wszystkim Lilkowa forma się posypała. A wszystkich nas dopadło totalne przesilenie zimowo – wiosenne. Ani humory nie dopisywały ani siły. O wenie twórczej nie mówiąc. Najchętniej byśmy spali i nabierali sił a nie do końca niestety było to możliwe. Lilka wymagała 1005 % naszej uwagi. I 10007 % sił i energii! Ale wychodzimy na prostą. Naprawiamy co było. I liczymy wiosno, że jednak przyjdziesz jak najszybciej! Dużo Ci nie zostało.

Widzieliśmy już wracające do nas bociany. I chyba dwie czaple nam nad domem przeleciały. I to w sumie wszystko z naszych planów marcowych co zrealizowaliśmy w tym tygodniu. Obserwowanie przyrody. Choć to też głównie przez okno. Bo gdy było pięknie Lilka była na innym świecie. A gdy zrobiło się już lepiej zrobiło się tak zimno, że księżniczka niema zupełnie ochoty wychodzić. A co będzie marznąć? I w sumie się jej nie dziwie.

A nie nie przepraszam. Słuchałyśmy muzyczki dużo. Jakoś tak pasowała nam w poprzednim tygodniu muzyka klasyczna. A zwłaszcza Cztery pory roku Vivaldiego w interpretacji Nigela Kennediego . Ale jakoś wiośnie chyba się nie spodobało? Albo nasi sąsiedzi latający po niebie zagłuszyli nasze wołanie wiosny!  No bo jak? Wiosno! No chodź już!

Choć dobra nic nie mówię. U nas śniegu nie ma a widziałam, że w wielu miejscach biało!

A u WAS?

 

 

Marzec. Edukacyjne plany.

 

No to mamy marzec. Nowy miesiąc. Idzie nowe. Idzie wiosna. Dni coraz dłuższe. Coraz cieplejsze. Natura budzi się z zimowego snu. Aż chce się więcej! Jeszcze tylko niech mrozy się skończą i będzie cud miód malina. Aż się po prostu chce chcieć!

Nie będę ukrywać dużo planuję. Bez planowania, wstępnego pomysłu „co gdzie jak kiedy” pewnie dużo by się posypało. O tym „co jak gdzie kiedy” jeszcze napiszę choćby dlatego ze to idealny sposób na to jak nie zwariować.

Ale jako ze mamy początek miesiąca to podzielę się dziś z Wami naszymi planami edukacyjnymi na marzec.

Nauka w domu to nie lada wyzwanie.

Nauka Lilki to wyzwanie do entej potęgi. Lilka jest trudnym partnerem nie tylko edukacyjnym. Planować można dużo ale równie dużo niestety nie wychodzi. Jednak jakieś tam oględne ramy tego wszystkiego lubię mieć. Lubie mieć w zanadrzu pomysły co będziemy robić w te dobre dni i w te gorsze. A planów na marzec trochę mamy.

Naszym podstawowym założeniem w edukacji Lilki jest samoobsługa/samodzielność. Od zakładania butów, przez samodzielne jedzenie do samowystarczalności. To taki plan na lata. I tak sobie założyliśmy kiedyś tam, że pory roku będą nam wyznaczały treści.  Tak żeby nie było nudno. Tak naturalnie. Płynnie.

 

W tym roku mamy dodatkowo wsparcie kota Findusa i pana Pettsona. Są to bohaterowie książek Svena Nordqvista.  Mieszkają w małym czerwonym domku gdzieś wśród pól i łąk Szwecji. Findus w książce „Rok z Findusem” obserwuje otaczający go świat. I nie może usiedzieć bezczynnie. Wszak tyle dzieje się dookoła. Każdego dnia coś innego. O każdej porze roku coś wyjątkowego.

 

Co będziemy robić w marcu?

Marzec będzie miesiącem nasion.  Roślin. Nadchodzącej wiosny. Życia. Nasiona to życie.

  • Pooglądamy, podotykamy, może popróbujemy różne nasiona.
  • Powciskamy w doniczki nasionka które wydłubiemy z pomarańczy, mandarynki. Może zasadzimy nasionko awokado?
  • Wyhodujemy roślinę z fasoli położonej na gazie.
  • Będziemy hodować kiełki ( rzeżuchę obowiązkowo wszak 1 kwietnia mamy Wielkanoc).
  • Ugotujemy fasolki i będziemy próbować. Może w sosie, może w zupie a może w sałatce? Posypiemy słonecznikiem zupę krem albo pastę na kanapki. Upieczemy ciasteczka/chleb z nasionami albo ciasto z czerwonej fasoli. Będzie to nie lada wyzwanie!
  • Zrobimy Skaretkowego przyjaciela.
  • Zrobimy obrazki i broszki z fasoli.
  • Będziemy przesypywać, mieszać, malować, nawlekać wszelkie fasolki. Pobawimy się w Kopciuszka. Jednym słowem będziemy pracować nad motoryką małą.
  • Poćwiczymy słuch.
  • Posiejemy pomidory ( powinniśmy pewnie już wcześniej ale się zgapiliśmy w tym roku, będą po prostu pózniej niż w zeszłym ).
  • Przygotujemy grządki na warzywa i posiejemy pierwsze sałaty i rzodkiewki.
  • Będziemy szukać wiosny i obserwować budzącą się z zimowego snu naturę.
  • Będziemy się przygotowywać do Wielkanocy.
  • Będziemy odwalać cały ten codzienny obowiązkowy punkt jakim jest rehabilitacja, masaże, inhalacje, reflekso itp.

Taki mamy z grubsza plan. Inspirowany Findusowymi przygodami. Jak macie jakieś fajne pomysły dajcie znać!

Ilustracja pochodzi z książki Rok z Findusem autor:Eva-Lena Larsson Kennert Danielsson Sven Nordqvist

Na moim Pintereście możecie podglądać tablice pt. Marzec i Wielkanoc. Tam zbieram fajne pomysły, które testujemy. Wszelkie pomysły i inspiracje mile widziane!

 

 

Latka lecą, czas ucieka…

…. a ja piękna i młoda. hihih

Jak ten czas leci, biegnie nieustraszony.
Mija prawie rok od chyba najgorszych chwil w moim życiu.
Rodzice chodzą jacyś zamyśleni czasami. Zwłaszcza jak mam gorszy dzień. Jak mnie przetelepie czy mam „focha” na życie, albo zaczynam dużo spać. Ciocia Ela mówi, ze już zawsze będą mieli tam z tyłu głowy ten straszny czas. Zwłaszcza w rocznice.

Mamo, Tato nie martwcie się jestem i nigdzie się nie wybieram!
Przecież wiecie już co robić.
Dzielnie znosimy codzienne cewnikowanie, nawadnianie, bilansu płynów pilnowanie. Dajemy radę koleżankę epi ogarnąć. Amoniaki w ryzach. Jedzenie dostosowane. Leki dobrane. Pan doktor chwali. A jak nawet będzie gorzej to jestem w dobrych rękach. I na pewno zawsze znajdziecie kogoś kto Wam pomoże. To czego chcieć więcej?

Nie martwcie się nauczę się dbać o siebie. Muszę nie?! Może trochę później niż prędzej ale jakoś się ograne. Przecież robicie wszystko żeby tak było. Nie wybiegajcie za daleko w przyszłość przecież wiecie – tu i teraz najważniejsze. Co ma być i tak będzie. Jesteśmy razem! Nie ważne jak długo. Ważne, że jesteśmy!
A teraz no już uśmiech i do przodu.
Niedługo Wakacje!

Wasza Lilijka

I przyszedł maj…

Hej, hej
Jak tam po długim weekendzie ?
Ja wyśmienicie 😉
Nabrałam rumieńców na wsi.
Pomimo, że zapowiadali beznadziejną pogodę to od soboty ta spłatała synoptykom psikusa i było pięknie. Tak w sam raz;-) Było ładnie i mogłam dużo przebywać na świeżym powietrzu.
Polecam każdemu !
Dziś trochę marudzę ale nie ma co się dziwić. Relaksowałam się cały weekend a dziś od rana już mnie do pracy zmuszają. Zmieniają mi czasoprzestrzeń co chwile i jak tu żyć:)
No ale muszę nabierać sił! Zwłaszcza, że jak to rodzice mówią mam ten lepszy okres.

No ale najważniejsze dziś!!
Jako, że zakończył się czas rozliczeń z urzędami skarbowymi:
Kochani bardzo bardzo wszystkim i każdemu z osobna chcę wraz z rodzicami serdecznie podziękować z każdą złotóweczkę przekazaną z Waszego 1%.  
Wy doskonale wiecie jaka to dla mnie pomoc!
Bardzo bardzo dziękujemy!

 

Tydzień leniucha

No dobra przyznam się w tym tygodniu się trochę leniłam.
Ciocie ze szkoły się pochorowały i trochę lenia udawałam.
Ale i tak tak mi poorganizowali dni, że się nie nudziłam.
A to przyjechał mój kolega Fabian a to przyszła ciocia Asia, a to wujek Łukasz i tak jakoś się tydzień kręcił. Byle do przodu.
Za to ten tydzień będzie intensywny coś czuje…
Trzymajta kciuki co by mi majty nie spadły z wrażenia 😉