Ogród na balkonie. Warzywnik.

Jak tam wasze ogródki? Jak tam wasze balkony? Jak tam wasze doniczki? Wiosna przyszła! I choć u nas dziś bardzo zimno to nie ma co trzeba zakasać rękawy do roboty. My chyba w tym roku postawimy na gotowce. Dlaczego? Niestety przełom tej zimy i wiosny nie jest dla nas łaskawy. Zwłaszcza dla Lileczki. Coś trzeba odpuścić. Odpuszczamy sianie z nasionka. Choć tak wiem plany były inne. Ale to właśnie to  nasze wyjątkowe  życie. Planujemy. Staramy się „normalnie” żyć. Jednak często musimy nasze plany i pomysły weryfikować. Naszym centrum wszechświata jest Lilka i do niej i jej formy staramy się dopasować. Teraz potrzebujemy spokoju, jeszcze większego zwolnienia obrotów…choć może to źle nazwane… Lilka zwalnia, wskakujemy w inne tryby. Ale wy nie musicie. Przywitajcie wiosnę. Pograjcie z nią w zielone. Załóżcie swój warzywnik.

Dziś obiecany ciąg dalszy o ogródku na balkonie. A konkretnie…

O warzywniku.

No dobrze. Masz balkon i masz chęci. Fajnie by było pochrupać rzodkiewki na niedzielne leniwe śniadanie prosto zza okna. Bez chemicznych dodatków. Bez sztucznego pompowania wodą. Albo soczyste, malutkie słodkie pomidory skubać w letnim słońcu prosto z krzaczka.

Z nasiona czy z sadzonki.

W sumie zależy wszytko od tego ile ma czasu i chęci. I kiedy zaczynasz.  Ale warto poświęcić jeden dzień na te czynności, by potem od czerwca do póznej jesieni cieszyć oko i podniebienie. A i parę groszy w kieszeni zatrzymać. Nasiona często wychodzą taniej niż sadzonki.

W tej chwili  zrobiło się już trochę późno na wysiew pomidorów. Ale na upartego się da. Najoptymalniejszy termin to luty najpóźniej połowa marca. Jednak  sałatę czy rzodkiewki śmiało możesz siać nawet cały rok. My siałyśmy do podłużnych korytek sałatę ( najczęściej taką na listki), moją ulubiona rukolę, rzodkiewki, pietruszkę na natkę, szpinak i zioła ( bazylia, oregano, tymianek, majeranek).  Pomidory na balkonie miałyśmy i takie duże malinówy i cherry. Ale zdecydowanie lepiej wychodzą te cherry. Zwłaszcza na takich małych balkonach jak nasz. W zeszłym roku poszalałyśmy z kolorami i odmianami. Żółte, czerwone, zielone. Śliwkowe, truskawkowe. Wybór jest ogromny. A tym bardziej producenci coraz cześciej wychodzą na przeciw takim uprawom balkonowym zaznaczając, że te czy inne nasiona nadają się doskonale do hodowli w pojemnikach.  Szczypiorek najlepiej wychodził nam z małych cebulek nie z nasion. A majeranek najlepszy miała pani na targowisku. Z nasion niestety nie wychodził nam za bardzo. Bo to o czym jeszcze warto pamiętać to dobre nasiona. Bo już nie raz się sparzyliśmy na jakości niestety. Ale takie swoje pomidory ze swoim świeżutkim majerankiem to poezja.

Pyszne. Soczyste. Świeże. To co tygryski lubią najbardziej.

Jak siać?

1. Dobre podłoże. Warto kupić podłoże do wysiewania. Ale jeżeli takiego nie uda ci się dostać wystarczy przesiać tzw. ziemię ogrodniczą . Ważne żeby była bez grudek. Podłoże nie może być stare, ani przesuszone. To bardzo ważne – nasiona na byle jakim podłożu po prostu nie będą chciały nam rosnąć.

2. Ziemie umieść w donicach potem delikatnie ja ugnieć i wyrównaj. Nie siej nasion bezpośrednio z torebki. Wysyp sobie nasiona na dłoń. Pozwoli to Ci zapanować nad gęstością wysiewu. Pamiętaj  siej nie za gęsto.

3. Delikatnie przykryj nasionka około 1mm warstwą podłoża. Bardzo delikatnie ugnieć.

4. Zwilż wysiew. Najlepiej bardzo delikatną mgiełką wody. Może być też woda z konewki z sitkiem. Najlepiej niech ta woda nie będzie bezpośrednio z kranu. Warto zawsze sobie odstawić wodę, ogrzać.

5. Doniczki z wysianymi roślinkami postaw w słonecznym i ciepłym miejscu. U nas były na każdym parapecie. Koty nie miały gdzie spać. Nie raz zwaliły doniczki. Warto też o tym pamiętać jak mamy takie małe przeszkadzajki jak my.

6. Najważniejsze o czym nie możesz zapomnieć to to żeby Twoje nasionka NIGDY nie wyschły. Ale nie przesadzaj również z wodą.

7. Gdy nasionka wykiełkują  a są wysiane za gęsto – niektóre z siewek usuń. Możesz młode roślinki przesadzić do większych donic.

Nie zapomnij oznaczyć co wysiałeś. Potem można się zdziwić. Etykiety możesz kupić gotowe w sklepie ogrodniczym albo zrobić samemu, np. Ze słomki i kartonika albo patyczków od lodów.

Będą pomidory? A może bazylia? Nie zapomnij opisać co wysiałeś!

Sadzonki

A jeżeli myślimy o sadzonkach to warto znaleźć dobrego dostawcę. Jeżeli chodzi o warzywa polecam lokalne ryneczki. Wybierając sadzonki warto im się przyjrzeć dokładnie, sprawdzić czy maja dobrze wykształcony system korzeniowy. Czy nie ma widocznych objawów chorób czy pasożytów. Można podpytać czy nie były sztucznie wspomagane chemią.

Nie polecam kupowania przykładowo ziół w marketach i wsadzanie ich do pojemników na balkonie. Albo ja jakoś nie miałam szczęścia albo wszelkie bazylie, oregano i inne lubczyki nie ubiły nas. Zresztą rzadko są to rośliny naturalnie hodowane.

To co polecam z marketów to kwiaty. A i truskawki pnące. Te jakoś najlepsze udawały mi się z Castoramy. A Kwiaty. Temat rzeka. Czasem fajne można trafić właśnie w takich miejscach w koszach z przecenami. Wymagają czasami reanimacji ale ta jest niewielkim kosztem a za bardzo niewielkie pieniądze a czasem nawet za darmo możemy dostać piękne sadzonki. Ale o kwiatach jeszcze napiszę.

Pojemniki

A jak już przy pojemnikach jesteśmy. Warto zainwestować w duże pojemniki. W sumie roślinie wszytko jedno czy ten pojemnik będzie piękny z terakoty czy recyklingowany kosz czy wiadro z babcinej piwnicy ważne żeby miała dużo miejsca i dobre podłoże. Dobre to znaczy bogate w składniki odżywcze i wodę. Duże? Pomidory przykładowo lubią głębokie doniczki. Choć sadziłam na początku również w korytkach. Szalały;-p Wiły się, mocno rozwijały liście, mniej owoce. Najlepiej właśnie sprawdzały się duże i głębokie donice. Ja korzystałam np. z takich pojemników budowlanych kupowanych w sklepach typu Castorama czy Leroy. Są duże. Tańsze niż donice. Trzeba było tylko dobrać odpowiednią podstawkę i wywiercić dziurki odprowadzające wodę.

źródło: LM

Jak dbać?

Najważniejsze obserwować i podlewać. I w sumie tyle. Reagować na to co roślina potrzebuje.  Można dorzucić trochę naturalnego nawozu. Na rynku jest wiele naturalnych nawozów. Można też pokusić się na samodzielne kompostowanie na balkonie i potem wykorzystanie tego nawozu w uprawie. My przykładowo korzystałyśmy z takich płynnych wspomagaczy -> Tutaj. Korzystamy również z ich probiotyków dla ludzi:)

Pomidory raz w tygodniu podlewałyśmy i opryskiwałyśmy mlekiem ( takim naturalnym, świeżym nie UHT!!) aby zapobiegać chorobom i szkodnikom.

Jak już myślimy o podlewaniu trzeba pamiętać, że rośliny uprawiane na balkonie wymagają dużej ilości wody. O wiele częstszego podlewania niż rośliny uprawiane w gruncie. Przykładowo w upalne dni nasze warzywka podlewałyśmy wczesnym rankiem i bardzo późnym wieczorem.

Dobre sąsiedztwo roślin

Warto tez pomyśleć o dobrym sąsiedztwie roślin. Choć na małym balkonie to trudniejsze. Ale my zawsze wsadzamy gdzie się da małe cebulki i czosnek. Świetnie sprawdzały się również jako „odstraszacze” aksamitki a przy okazji pięknie wyglądały. Polecam takie płożące.

To naprawdę nie jest trudne. 
Polecamy. 
Spróbujcie i dajcie znać jak wam idzie!

My na razie szamamy samodzielnie wysadzoną przez Lilcię rzeżuchę. Jest pyszna! 🙂 I wspominamy zeszłoroczne sianie. Czytamy Findusa. I czekamy na lepszą formę.

Nasze piękne zeszłoroczne pomidorki.